Views: 6
Czy w Polsce jest więcej Polaków czy polaczków?
To pytanie często sobie zadaję i nie od dziś, ale od wielu lat.
Kiedy Polak staje się polaczkiem.
Od narodzin dziecka zaczyna się polaczkowa edukacja. Zaczyna się od łapówek w szpitalu, aby matka dziecka miała jak najlepszą opiekę. Kolejny etap, to tzw., załatwianie, tego tzw. dobrego żłobka, potem lepszego przedszkola i szkoły, bo jak moje dziecko ma się uczyć w jakiejś kiepskiej, publicznej szkole.
Po zakończeniu urlopu macierzyńskiego zaczynają się lewe zwolnienia lekarskie, załatwianie w urzędzie bez kolejki paszportu, kombinowanie, aby zapłacić mniejszy podatek.
Dziecko to od małego obserwuje, wchłania jak gąbka wodę.
Kolejne przykłady charakterystyczne dla typowego polaczka.
Wychowawczyni w szkole, w przedszkolu, to głupia baba, nauczycielka to zołza, nauczyciel to łobuz – takie teksty rodziców pod adresem ludzi często ciężko pracujących w placówkach opiekuńczo – wychowawczych to już normalne. Łatwo są przyswajane przez latorośl.
Zawiść o to, że sąsiad ma lepszy samochód, ładniejsze mieszkanie, meble, większy telewizor.
Stawianie dwóch swoich samochodów na ogrodzonej posesji bloku wielorodzinnego, gdzie jest mało miejsc parkingowych, choć zaraz obok jest wydzielone miejsce dla mieszkańców tego bloku.
Niesprzątanie po swoim psie, który załatwił się pod oknem sąsiadki, czy na trawniku spółdzielczym, komunalnym, bo to przecież nie mój trawnik, a poza tym ja płacę podatki. Zdarza się, że też niesprzątanie po psie, który załatwił się w windzie.
Ja się pytam a kto płaci za sprzątanie tych kup?
Zaśmiecanie szlaków turystycznych: w górach, na mazurach, nad morzem – to od lat jest nagminne.
Palenie śmieciami (często guma, plastik) w kominku czy piecu. A co mnie to obchodzi, że zatruwam innych.
Kolejne przykłady polaczkowości.
Zajeżdżanie innym kierowcom drogi, wjeżdżanie w miejsca, gdzie prowadzone są roboty drogowe i leży jeszcze gorący asfalt. Widziałem klika takich obrazków w okresie wakacyjnym.
Rzucanie śmieci na ulicę, często też pieczywa (chleb, całe bułki), resztek jedzenia, opakowań, choć zaraz obok, często 5 metrów dalej jest kosz na śmieci.
Wyrzucanie – nie w miejsca przeznaczone do utylizacji – starych zużytych opon, wiader, pojemników z resztką farby, starych kuchenek gazowych. Często pod oknami sąsiadów, na ogrodzonej posesji, na podwórku. A co mi zrobią. A co mnie to obchodzi.
Najważniejsze, że w mieszkaniu mam pięknie i czysto (choć nie zawsze). Ważny jestem ja, moje mieszkanie, moja chałupa. Nie obchodzi mnie otoczenie, inni. Na ulicy mogę zrobić syf. Sprzątną po mnie.
I tak dorastający Polacy uczą się cwaniactwa, chamstwa, przekrętów, edukują się, jak stać się polaczkiem. Powoli stają się podobni do swoich rodziców polaczków.
Nie obchodzi ich otoczenie, inni mieszkańcy – nie tylko sąsiedzi, porządni Polacy. Oni są najważniejsi, najlepsi, to ich jest najważniejsze.
Niestety takich polaczków jest coraz więcej w Polsce i to jest zatrważające.
Z tych edukowanych na polaczków dzieci potem wyrastaj polaczki lekarze, nauczyciele, ślusarze, budowlańcy, policjanci, politycy.
Moje jest najważniejsze. Ja mam dobrze przeżyć to życie, napchać kabzę. Reszta mnie nie obchodzi.
I na koniec rodzi się kolejne pytanie. Od kogo zależy, że nowonarodzone dziecko będzie Polakiem a nie polaczkiem?
Odpowiedź jest prosta.
W głównej mierze zależy od systemu wychowawczego w Polsce, począwszy od właściwego wychowania dziecka w domu rodzinnym, od kształtowania właściwych postaw, zachowań przez wychowawców i nauczycieli w przedszkolu, szkole, skończywszy na wzorcach przekazywanych przez otaczające społeczeństwo, głównie media oraz rządzących krajem.
Marek
p.s. w mediach spotkałem się ze stwierdzeniem, że „polaczek to pewna wrażliwość, szczerość, naiwność”.
Pozostawię to bez komentarza.
Ja osobiście nie chcę i nie życzę sobie, aby nazywano mnie polaczkiem. Jestem Polakiem.
