Views: 20
Znów o podróżowaniu środkami komunikacji miejskiej w Warszawie. Zacznę od jazdy tramwajem. Kiedy ten pojazd dojeżdża do przystanku Metro Politechnika wtedy pasażerowie wysiadający narażeni są na poobijanie przez pasażerów, którzy bez większego uzasadnienia są już „na chama” jedną nogą w tramwaju. Dla nich jedynym uzasadnieniem jest jedynie chęć wywalczenia miejsca siedzącego, a dla wielu z nich to siedzisko jest wyłącznie potrzebne do sprawnej obsługi smartphone, czy czytania książek.
Nawet jakby się zdarzyło, że jeżeli jakaś osoba starsza czy chora powinna usiąść to mimo wszystko wśród podróżujących jest grupa osób, która bez zbędnych ceregieli ustąpi takim osobom miejsca. Kolejny aspekt to osoby, które świadomie stoją w świetle drzwi. A nie wszyscy mają na tyle oleju w głowie, że kiedy pojazd dojeżdża do przystanku – powinni wysiąść.
Sytuację, o których piszę powyżej mają również miejsce na innych przystankach w tym dominują przystanki wokół Dworca Centralnego. Jeśli chodzi o sam Dworzec to tuż mamy mistrzów świata. Owi mistrzowie urządzają sobie pogawędki w dużych grupach i żeby nie było wątpliwości najczęściej we wszystkich przejściach i dojściach na perony. Osobną sprawą jest tu właściwa informacja o odjazdach i przyjazdach pociągów i to nie tylko dla obcokrajowców, ale również dla naszych rodaków.
Wracając do metra to podobne przepychanki można zaobserwować na ruchomych schodach na stacji Metro Centrum. Z kolei na stacji Metro Dworzec Wileński w przejściach podziemnych także brakuje odpowiedniego oznakowania informacyjnego: co? Gdzie się znajduje?
Wracając do przystanku Metro Politechnika to mamy tu jeszcze jeden aspekt. Mianowicie, kiedy uda nam się szczęśliwie wysiąść z tramwaju mamy cztery możliwości: albo równo ze stadnym instynktem ruszymy w kierunku przystanku autobusowego, lub jeśli się zagapimy zostaniemy zdeptani przez tłum lub stosując metodę „ratuj się kto może” – jako najbardziej właściwą – salwowanie się ucieczką w bok. Jeszcze trzeba pamiętać, że grozi nam przejechanie przez rowerzystę, kierowcę hulajnogi i to oczywiście wbrew obowiązującym zasadom Kodeksu Ruchu Drogowego.
Inne obrazki komunikacyjne to palenie papierosów w niedalekiej odległości od wiat przystankowych, otwieranie i spożywanie napojów alkoholowych tuż po zajęciu miejsca w autobusie, po zajęciu miejsca (najczęściej mężczyźni) celowe rozkraczanie się na dwa miejsca niczym na wierzchowcu, albo równie celowe stawianie na siedzeniu obok siebie jakiejś torby lub plecaka.
Nieczułość na osoby starsze, czy Matki z dziećmi. Nie każdy (a) potrafi w określonej sytuacji powiedzieć: „dziękuję”, „przepraszam”.
Co do samych autobusów i tramwajów to duża ich część jest tak starych i skonstruowanych, że dla wielu osób chorych i często poruszających się na wózkach inwalidzkich zajęcie miejsca w takim pojeździe jest utrudnione lub wręcz nie możliwe. Żeby tak ponuro nie zakończyć to powiem, że bezcenny jest uśmiech kobiety lub dziewczyny, której da się pierwszeństwo przy wychodzeniu z autobusu czy tramwaju.
brat Jacek